kwi

01

Przez rok pracowałam w gazecie „dom projekt” i stwierdzam szczerze, że nie był to dla mnie dobry okres czasu. Redakcja niespecjalnie mi odpowiadała. Całe to grono, które pewnie sądziło, że już tak długo pracuję w tej redakcji, że może mną pomiatać w jaki sposób się podoba. Jednak takie były reguły tej redakcji. Kierownictwo też niespecjalnie darzyło mnie zaufaniem. Otrzymywałam same proste zadania i w żadnym razie nie mogłam się tam pokazać, czy też pokazać wszystkim innym, że potrafię dużo więcej niż im się wydaje. Mieli mnie po prostu za normalną, młodą dziewczynę tuż po studiach. Nigdy w gazecie „dom projekt” nie powiodło mi się stworzyć artykułu do działu o wnętrzach.

Aby napisać tam artykuł trzeba było się bardzo dobrze pokazać. A bardzo dobrze zaprezentować oznaczało robienie kawy i porządkowanie po innych przez okres dwóch lat. Może i jest tośmieszne, ale nie do końca. Ja dostawałam faktycznie tylko newsy do napisania, które w żaden sposób nie decydują o tym, czy potrafisz pisać czy nie, czy jesteś dobrym dziennikarzem. Nie decydowały naprawdę o niczym. Aż do czasu, kiedy złożyłam w tej redakcji rezygnację pracy. Pamiętam miny wszystkich pracowników, którzy usłyszawszy się o tym próbowali mnie przekonać, że praca wcale nie jest taka zła na jaką wygląda z perspektywy pierwszego roku. Rozumiałam o co chodzi, nie dałam się zaagitować. Rozchodziło o to, że kiedy ja odejdę ktoś z pozostałychprzez jakiś okres czasu do momentu nie znajdzie się zastępca za moją osobę, będzie zmuszony kontynuować rubrykę z wiadomościami, robić kawę i przejąć wszelkie jak najmniej dziennikarskie zajęcia, które ja robiłam w reakcji „Ładny dom” od prawie roku. Ale dziś mówię im do widzenia i nie mam zamiaru tam wracać.

Tagi: ,

Sorry, comments for this entry are closed at this time.